Dlaczego nie chcę zostać zawodowcem?
Jak zapewne wielu graczy, po pierwszych większych wygranych, uwierzyłem w
ogrom swoich pokerowych umiejętności. W czasie zwycięskich sesji często myślałem
sobie, że przecież grając optymalnie, na dłuższą metę nie można przegrać. Łatwa
kasa, stałe źródło dochodów. Być zawodowcem, kosić na pokerowych stołach krocie,
sława, bogactwo. Brzmi wspaniale, czyż nie??
Rzeczywistość jednak szybko sprowadziła mnie na ziemię. Po efektywnej serii
zwycięstw, przyszedł czas na równie spektakularne bad beaty i długi czas
ujemnych sesji.Wówczas zacząłem się zastawiać czy warto być zawodowcem (choć
nigdy nim jeszcze nie zostałem).
Cóż, stanowczo stwierdzam...że nie.
Moim zdaniem życie zawodowego gracza w pokera, jest delikatnie mówiąc, nie do
pozazdroszczenia.
Jeżeli też myślisz o zostaniu zawodowcem (i graniu w pełnym wymiarze
czasowym),to zapomnij o tym...
Oto 5 powodów:
1) Prawdopodobnie, tak naprawdę wcale nie chcesz tego robić.
2) Jest trochę pieniędzy do wzięcia, ale nie ma przyszłości w tym zawodzie.
3) Zawodowstwo niesie za sobą ekstremalnie niezdrowy tryb życia.
4) Decydujesz się na posępny, ponury i nudny tryb życia.
5) Ale poker to świetna dodatkowa praca.
Dlaczego??
Aby zostać zawodowcem trzeba być naprawdę doskonałym graczem, posiadać potężny
bankroll i ogromną samodyscyplinę. Przy niespełnieniu jakiejkolwiek z powyższych
cech - nie masz szans.
Ale, to jeszcze nie wszystko.
Ponadto, potrzeba wewnętrznych sił, aby móc uporać się z okresami, w których
zanotujesz tylko ujemne sesje. W dodatku społeczeństwo będzie potępiać Twój
profesję, a niektórzy będą odnosić się nawet z pogardą.
Jeżeli już nawet posiadasz i bankroll, i wszystkie umiejętności prawdopodobnie
nadal wcale nie chcesz zostać zawodowcem.
Wiele wielkich pokerowych nazwisk posiłkuje się również innymi źródłami
dochodu. Dla przykładu, wielki Daniel Negreanu na grę w pokera poświęca tylko ok.
10 dni w miesiącu, resztę czasu pochłaniają mu obowiązki biznesowe.
Reasumując, jeżeli ONI posiadają dodatkowe źródła dochodu, uzupełniające ich
zwycięstwa, czy naprawdę wierzysz ze poradzisz sobie tylko grając w pokera??
Jest trochę pieniędzy do wzięcia, ale nie ma przyszłości...
Zawodowcy notują spektakularne noce, wspaniałe tygodnie. Natomiast roczny dochód
i zarobki per godzina ,nie są wcale tak imponujące. Hayano, Sklansky i Malmuth
odkryli, że dochód z gry dla gracza grającego w pełnym wymiarze czasu to tylko
ok. 1 bet na godzinę (w grach high stakes nawet trochę mniej). Nieuniknione,
przegrane sesje, znacząco obniżają średnie. 20$ na godzinę brzmi całkiem nieźle
szczególnie, gdy poker nie jest jedynym Twoim zajęciem. Sytuacja diametralnie
się zmienia, gdy poker to jedyne i główne i źródło dochodów.
Wierzę, że jeżeli ktoś jest na tyle mądry i zdyscyplinowany by być doskonałym
graczem, prawdopodobnie równie dobrze mógłby być doskonały w innej dziedzinie.
Niektórzy z Was teraz pewnie sobie myśli, o czym ten człowiek opowiada?! A co z
najlepszymi graczami, którzy wygrywają największe turnieje??
Po pierwsze, rzadko wygrywają tak wiele, jak jest to publicznie głoszone.
Ponieważ nie byli w stanie sami zgromadzić odpowiedniego bankrolla, by zostać
pro, część z nich, już dużo wcześniej, sprzedała udziały w swoich wygranych.
Po drugie, są najlepsi na świecie!! Pomimo tego, ich przychody i tak są
błahe w porównaniu do najlepszych w innych dziedzinach. Mierny gracz w NBA czy
też przeciętny golfista zarabia więcej, niż czołowy gracz pokera. Ba! Tiger Woods
robi większe pieniądze niż 10 czołowych pokerzystów razem wziętych.
Na zachodzie, najlepsi pokerzyści w cardroomach, zarabiają często mniej niż
mierni lekarze, prawnicy, czy średni pracownicy szczebla kierowniczego.
Pokerzyści często wygrywają 10-tki tysięcy, nawet setki w ciągu kilku nocy, ale
zdarzają się też tygodnie i miesiące bez zwycięstw.
Po trzecie, zawodowym graczom dość ciężko uzyskać świadczenia emerytalne.
Badania dr Hayano dowiodły, że absolutna większość z profesjonalistów grających
w pełnym wymiarze, nie ma więcej niż 43 lata. Oczywiście zdarzają się wyjątki
jak Doyle Brunson, czy też kilku innych.
Tysiące innych spłukało się, próbując zbić fortunę na zawodowstwie. Teraz często
chwytają się dorywczych prac, tylko po to, aby móc zrobić kolejny Buy-in...
Zawodowstwo niesie za sobą ekstremalnie niezdrowy tryb życia...
Ten styl życia jest prawie receptą na zawał serca, czy też nabawienie się innej
poważnej choroby. Wiele godzin spędzonych na niewygodnym krześle, często w
zadymionych pomieszczeniach, bez żadnych ćwiczeń i z dietą obfitą w niezdrowe
produkty. Decydujesz się na posępny, ponury i nudny tryb życia...
Na papierze, czy też w telewizji wszystko brzmi cudownie, grasz kiedy chcesz,
śpisz do południa, sam sobie jesteś szefem. Rzeczywistość jest dużo bardziej
ponura.
Zawodowiec gra w pokera, je (często przy stole), potem śpi, a potem znów gra w
pokera. Często spędzając przy stole po 16h a nawet więcej!!
Wyobraź sobie, ze masz posadę, w której szef wymaga od Ciebie tylu godzin
pracy,w niewygodnym krześle, z kiepskim wyżywieniem, w zadymionym pomieszczeniu,
a na dodatek bez finansowego zabezpieczenia i bez gwarancji przyszłych profitów.
Nikt przy zdrowych zmysłach nie przystałby na takie warunki. Sprawa szybko
skończyłaby się strajkiem czy też sprawą w sadzie pracy.
I nawet może poker już nie będzie Cię bawił.
Kiedyś jeden z zawodowych graczy pokera, powiedział:
Kiedy musisz wygrać by opłacić swoje rachunki, jesteś zmuszony do gry bez
względu czy masz na to ochotę czy tez nie. Nawet wtedy, gdy chciałbyś swój czas
poświęcić rodzinie, dziewczynie, czy tez nie masz ochoty na grę, to bez
znaczenia.
Kocham pokera, ale traktowanie go jako jedynego źródła dochodu, niesie za sobą
konieczność prowadzenia nudnego i posępnego stylu życia. Ponieważ poker to
świetna dodatkowa praca...
Mnóstwo ludzi traktuje poker, jako dodatkowe źródło swoich dochodów. Gracze Ci
są w przeróżnym wieku i grają na wszystkich stawkach. Wielu studentów, czy też
emerytów, urozmaica sobie życie na pokerowych stołach. Jeżeli poświęcają na grę
20-40h tygodniowo i wygrywają 300$ absolutnie nie narzekają na niski dochód. Są
zadowoleni z owocnie spędzonego czasu i dodatkowej kasy. Przychód per godzina,
jest zwykle dużo wyższy niż u pełno czasowych graczy. Wszystko dlatego, ze mogą
sobie pozwolić na swobodny wybór gry.
Malmuth ironicznie podsumowuje to słowami: Większość wygrywających graczy wierzy
ze posiada doskonałe pokerowe umiejętności. W rzeczywistości grają oni, co
najwyżej dobrze, a ich zwycięstwa są spowodowane poprawnym wybieraniem gier w
których uczestniczą.
Gracze, dla których poker to nie jedyna rzecz w życiu, często odnoszą równie
spektakularne zwycięstwa, co zawodowcy. W żaden sposób nie przeszkadza im to w
odnoszeniu sukcesów w innych dziedzinach życia, również w karierze zawodowej.
Grają, kiedy chcą, w grach jakich chcą, spędzają czas tak jak ,mają ochotę, a
wygrane z pokerowych stołów przeznaczają na dowolne cele. Jak dla mnie brzmi to
świetnie.
Osobiście poker jest dla mnie wielką przygodą ale nie priorytetem w życiu.
Poker jako sposób na życie?? Jasne , ale tylko jako środek, a nie cel i nigdy
jako priorytet.